środa, 31 sierpnia 2011

W sierpniu co kilka dni można było usłyszeć, że cena złota znów pobiła historyczny rekord, że tak drogie nigdy jeszcze nie było. Bzdura.

Lubimy podniecać się cyframi. Sto miliardów wydaje się kupą kasy. Pozory mylą. Za sto miliardów dolarów z Zimbabwe w 2009 roku nie można było nic kupić. Podobnie jest z obecną ceną metali szlachetnych. W czasie ostatniej gorączki złota z 1980 roku złoto osiągnęło maksymalną cenę 875$. Dzisiejsza cena jest aż o 1000$ wyższa, więc niektórzy uważają złoto za przewartościowane, nienormalnie drogie i wróżą błyskawiczny spadek cen.

kurs złota w latach 1974-2011

Kurs złota w latach 1974-2011

Nie należy jednak zapominać o inflacji. Za dolara w 1980 roku można było kupić znacznie więcej niż obecnie. Inflacja pożarła go od tamtego czasu kilkukrotnie. 31 lat temu za 875 $ można było nabyć tyle rzeczy, co dziś za około 2400 $. To znaczy, że obecna cena złota wcale nie przekroczyła szczytu z lat '80. Wręcz przeciwnie, brakuje jej do niego jeszcze 600$.

Przekładanie wartości pieniądza sprzed 30 lat jest jak tłumaczenie z jednego języka na inny. 875 dolarów z 1980 roku to po naszemu 2400 dolarów – taką cenę musiałoby osiągnąć złoto, aby być najdroższe w historii. Oczywiście co roku ta kwota się podnosi, ponieważ inflacja nie stoi w miejscu. Za rok współczesny odpowiednik szczytu z lat '80 będzie jeszcze wyższy.

Jednak to wciąż tylko nic nie znaczące cyfry. Tłumaczenie jednej historycznej ceny na inną współczesną za pomocą słownika inflacji daje taki sam efekt jak czeskie tłumaczenie Terminatora (Elektronicky mordulec). Przecież świat nie zmienia się tylko w oparciu o inflację.

Nie uważam, aby cena 2400 $ była docelową ceną złota, ponieważ od 1970 roku wiele się zmieniło. Światowa wydajność ekonomiczna zwiększyła się w ciągu 30 lat sześciokrotnie, co powinno dać cenę 5300$. Jeżeli uznać złoto za magazyn wartości na całym świecie, czyli odpowiednik wszystkich istniejących pieniędzy, to powinno kosztować jeszcze więcej. Jednak tak naprawdę cena złota nie ma znaczenia. Liczy się jego wartość. W przypadku hiperinflacji złoto może kosztować miliard dolarów, a i tak będzie to tanio podobnie jak w Zimbabwe. Ważne jest tylko to, ile za uncję złota można nabyć rzeczy, a nie ile dolarów jest warta.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Tak, pod warunkiem, że decyzja o włożeniu pieniędzy w akcje kopalni jest podparta bardzo wnikliwą analizą fundamentalną i makroekonomiczną. Jeśli nie wiesz czym jest analiza fundamentalna, znacznie łatwiej i bezpieczniej będzie zainwestować w fizyczne sztabki i monety.

Czasem inwestycja w kopalnie jest znacznie bardziej opłacalna niż bezpośrednio w metale szlachetne. Najlepiej widać to na naszym polskim przykładzie - KGHM (choć ta kopalnia nie zajmuje się tylko wydobywaniem złota i srebra).

kurs kghm

Kurs KGHM w latach 1997-2011

Jeżeli ktoś w 2006 roku zainwestował w KGHM i sprzedał jego akcje w 2007, to wyjął dwa razy więcej niż włożył. W tym samym czasie złoto podrożało o około 25%, a więc było cztery razy gorszą inwestycją, choć wciąż bardzo dochodową. Poza tym akcje KGHM w czasie hossy 2009-2011 były droższe niż w rekordowym dla giełdy 2007 roku, a więc radziły sobie znacznie lepiej niż Warszawski Indeks Giełdowy.

Na akcjach kopalni można zarobić znacznie więcej niż na samych metalach, ale pod kilkoma warunkami:

1. Przeprowadzi się analizę fundamentalną - dobrze zbada sytuację kopalni i oceni jej finanse, księgi rachunkowe, szanse rozwoju i zagrożenia np. ze strony strajkujących związków zawodowych.

2. Trzeba trzymać rękę na pulsie, ponieważ w przypadku krachu kursy akcji kopalni spadają razem z całą giełdą, co niekoniecznie dzieje się w przypadku metali.

3. Inwestycja trwa krótko, maksymalnie dwa-trzy lata, ponieważ na dłuższą metę metale wypadają znacznie lepiej.

Przykład? Akcje spółki KGHM przez ostatnie 5 lat zyskały 57%, a cena złota 188%, choć na przestrzeni krótszego okresu 2006-2007 złoto i srebro przegrywały. Na dłuższą metę radzą sobie jednak lepiej, co potwierdzają również zagraniczne indeksy giełdowe kopalni złota i srebra, których przykładem jest indeks XUA.

stosunek indeksu xau do złota

Stosunek indeksu XUA do złota w latach 1983-2011.

Od 1983 roku wartość indeksu XUA w stosunku do złota spada. Od 1996 roku spadła o 50%. Ogólny trend tego kursu pokazuje, że na przestrzeni wielu lat złoto daje większe zyski niż kopalnie. 

Istnieje też bardzo ciekawy indeks kopalni Barrons Gold Mining Index. Od czasów zlikwidowania standardu złota przez Nixona, czyli od 1971 roku, dał całkiem niezłe zyski, ale trzy razy gorsze niż złoto.

barrons gold index w stosunku do złota

Porównanie wartości złota do indeksu Barrons Gold Mining

Istnieje również teoria przedstawiana przez poważnych inwestorów rozmawiających na filmie poniżej (James Turk, John Embry), którzy twierdzą, że kursy indeksów kopalni złota i srebra są manipulowane podobnie jak kursy metali szlachetnych. Wszystko po to, aby zniechęcić inwestorów do wkładania swych pieniędzy w te indeksy. Jednak w przypadku wielkich wzrostów cen złota i srebra wielu ludzi sięgnie po akcje kopalni. John Embry twierdzi, że stanie się to w ciągu tego tygodnia, przyszłego miesiąca lub w ciągu pół roku, ale nie później. Jego zdaniem jeśli złoto podrożeje o 30%, akcje kopalni mogą wzrosnąć o 100%-300% w zależności od kopalni, a więc mogą dać podobny wynik jak KGHM w latach 2006-2007.

John Embry i James Turk rozmawiają o niedowartościowaniu akcji kopalni złota i srebra

niedziela, 28 sierpnia 2011

Jedną z najbardziej niesamowitych cech srebra i złota, a zarazem moją ulubioną, jest ich niezmienna wartość. Srebro i złoto nie mogą zbankrutować, ich cena nigdy nie schodzi do zera.

Jeśli przedsiębiorstwo bankrutuje, jego akcje stają się nic niewarte, a więc osoba, która inwestuje w akcje może stracić wszystko w ciągu dnia. Jeśli Państwo bankrutuje jego obligacje stają się nic nie warte.

Jeśli bank bankrutuje, ludzie, którzy trzymają pieniądze na rzekomo bezpiecznych lokatach mogą stracić większość pieniędzy. Jeśli ktoś trzyma na lokacie więcej jak ok. 400 000 zł (100 000 euro), straci straci wszystko ponad tę sumę, bo tylko tyle może zagwarantować Bankowy Fundusz Gwarancyjny

Jeśli ktoś inwestuje w towary typu ropa naftowa może stracić wszystko w przypadku katastrofy transportowca lub platformy wiertniczej. Jeśli ktoś inwestuje we własny biznes, może stracić wszystko, jeśli konkurencja okaże się lepsza. Jeśli ktoś inwestuje w nieruchomości, to może stracić jeśli jego dom spłonie lub jeśli w pobliżu powstanie wysypisko śmieci.

Srebro i złoto nigdy nie zbankrutują i nigdy nie tracą na wartości. Załóżmy, że w X wieku tonie żaglowiec z kufrem złotych monet na pokładzie. Gdyby ktoś je dziś wydobył, to mógłby za nie kupić równie sporo, co 1000 lat temu. Niech mi ktoś pokaże taką akcję albo przedsiębiorstwo, które nie straciło na wartości przez 1000 lat. Nie na darmo złoto i srebro nazywa się pieniędzmi Boga, w przeciwieństwie do papierowych pieniędzy człowieka.

Poniżej zamieszczam bardzo ciekawy film, niestety będzie zrozumiały tylko dla osób dobrze znających angielski. Dwaj starsi gentlemani rozmawiają sobie w niezwykle kulturalny sposób nad brzegiem morza przez ponad pół godziny. Gaworzą o złocie i srebrze . Nie są to byle panowie spod budki z piwem. Ten po prawej zarządza fundacją Gold Money (James Turk) a drugi zagranicznymi funduszami Sprott Asset Management LP (John Embry). Obaj są bardzo starzy i to ich główna zaleta – pamiętają rzeczy, których inni nie mogą pamiętać.


Lubię ten film zwłaszcza ze względu na jeden fragment, który rozpoczyna się w 8 minucie (8:30). James Turk wspomina jak w latach '50 można było zatankować samochód do pełna za dwa srebrne dolary. Dziś za dwa papierowe dolary miałby może dwa litry ropy. Co się zmieniło? Papierowe dolary straciły na wartości. Trzeba ich więcej, żeby kupić to samo.

Natomiast srebro trzyma wartość nabywczą. Dziś nadal za dwa srebrne dolary można zatankować samochód do pełna, ponieważ jeden srebrny dolar (jedna uncja srebra) jest warta 40 papierowych dolarów. Można zatankować samochód za dwa srebrne dolary tak samo jak 60 lat temu, a przecież inflacja wyniosła w tym czasie łącznie kilkaset procent. Srebro uciekło inflacji lepiej niż najlepsze lokaty bankowe. Srebro i złoto wciąż są pieniądzem Boga, a Boga nie da się oszukać jakąś tam byle inflacją.

dwa srebrne dolary ropa naftowa

piątek, 26 sierpnia 2011

Ostatni tydzień dla złota był pionową jazdą w dół. W pewnym momencie potaniało nawet o 200 dolarów za uncję. RMF FM i Radio Zet (czyli dwie największe rozgłośnie w Polsce, których słucha łącznie połowa Polaków) kilka razy dziennie mówiły o gorączce złota, a powiedzmy sobie szczerze, że słowo mówione odgrywa w nich marginalną rolę, więc jeśli już coś mówią, to musi być baaardzo ważne. Gazeta wyborcza jednego dnia pisała o ludziach szturmujących kantory w poszukiwaniu złota, a następnego wieściła pęknięcie złotej bańki. Czy to rzeczywiście już koniec wzrostów cen?

Złoto spadło i bardzo mnie to cieszy, ponieważ taki rodzaj szaleństwa, który można było zobaczyć w ciągu ostatniego tygodnia nie był normalny. Gdyby się utrzymało miesiąc-dwa, oznaczałoby koniec wzrostów. Jeśli główne gazety i stacje w kraju informują o gorączce złota, to znaczy, że czekają nas spadki cen. To stara zasada, która zawsze się potwierdza. Jeśli przyjdzie taki miesiąc, w którym złoto będzie codziennie ogłaszane najlepszą inwestycją i tematem numer jeden, to pozbędę się go w tempie natychmiastowym.

Dlaczego? Jeśli cena czegoś idzie pionowo w górę, to znaczy, że zaraz spadnie. To tak zwana ostatnia faza rynku byka.

trzy fazy rynku byka ropa naftowa 

Powyżej widać fazy rynku byka na przykładzie ropy naftowej w 2008 roku. Najpierw cena rośnie bardzo słabiutko przez długi czas. To jest pierwsza faza. Następnie wzrost cen przyspisza delikatnie, potem coraz szybciej (druga faza), aż zaczyna iść pionowo w górę. To trzecia, najkrótsza i najbardziej nerwowa faza. Oznacza, że zaraz nadejdzie załamanie ceny.

Oczywiście najlepiej kupować na dole i sprzedawać na samej górze, jednak to niemożliwe. Trzeba mieć bardzo dużo szczęścia, aby sprzedać na samym szczycie i tylko szczęścia, ponieważ wiedza niewiele tu pomaga. Można natomiast wyliczyć, kiedy coś jest blisko spadku i sprzedać w granicach około 20% od szczytu. Będę starał się wskazać taki moment w ciągu najbliższych lat rynku byka w złocie i srebrze, więc warto tu czasem zaglądać.

W jakiej fazie jesteśmy teraz?

Zacznijmy od złota. Pięcioletni wykres pokazuje, że zaczynamy przyspieszać w cenie. Do przełomu lat 2008-2009 ceny złota wzrastały nieznacznie. Od 2009 zaczęły przyspieszać. To oznaka drugiej fazy rynku byka. 

trend wzrostowy cen złota

Na wykresie widać, że ostatnie wzrosty były anomalią. Zbyt odbiły od głównej ścieżki. Nie były naturalne dla rynku, a więc trafiły w drogę jednokierunkową w dół. Jednak ogólny trend od lat jest wzrostowy. Okazałby się spadkowy dopiero gdyby złoto spadło sporo poniżej 1500$, czyli w chwili, w której piszę te słowa, musiałoby spaść o ponad 285$. Nierealne. 

A co ze srebrem? 

Srebro również weszło w druga fazę rynku byka. W maju tego roku przytrafiło mu się dokładnie to, co w tym tygodni złotu – spadło na głowę, ponieważ odwróciło się od linii trendu i zostało na nią z powrotem ściągnięte, jednak wzrasta nadal. 

trend wzrostowy cen srebra

Warto zauważyć, że srebro od 2009 roku dało zarobić ok. 300% podczas gdy złoto „tylko” 125%. To znaczy, że każdy, kto włożył 20 tysięcy złotych w srebro dwa lata temu, dziś ma ok. 60 tysięcy. Cena srebra przyrasta dwa razy szybciej niż złota, a przecież nikt nie pisze o nim w gazetach! To znak, że srebro ma przed sobą jeszcze długą drogę wzrostów i jego potencjał jest ogromnie niedoceniony przez inwestorów i media. Jeśli stanie się tematem głównych gazet, to złoto okaże się przy nim marną lokatą. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do złota, srebro znika z powierzchni ziemi i staje się rzadko spotykanym towarem, a to oznacza droższym.

Ostatnie spadki są idealnym momentem, aby kupować srebro i złoto, dla tych wszystkich, którzy jeszcze tego nie zrobili.

 

 

 

 

czwartek, 25 sierpnia 2011

ETF to taki wynalazek, który pozwala inwestować na przykład w indeksy giełdowe zamiast w akcje, czyli nie trzeba kupować sobie ponad 20 różnych rodzajów akcji spółek, żeby zainwestować w WIG20, ponieważ wystarczy kupić akcje funduszu Lyxor ETF WIG20, który inwestuje dokładnie w te same przedsiębiorstwa. Nie trzeba nawet wiedzieć jaki udział w całym WIG20 ma PKO czy PZU. ETF-y bardzo ułatwiają życie inwestorom. Oczywiście nie ma nic za darmo. Fundusze ETF pobierają drobne opłaty.

ETF teoretycznie naśladują kursy indeksów. Jeżeli WIG20 idzie w górę, to ETF WIG20 także. Jeżeli spółka z WIG 20 wypłaca dywidendę, to osoba posiadająca taki fundusz również ją otrzymuje. 

W przypadku ETF opartych na złocie i srebrze sprawa wygląda zupełnie inaczej. Wydawać by się mogło, że skoro ETF WIG20 kupuje i trzyma akcje z indeksu WIG20, to ETF złota powinien kupować i trzymać złoto. Nie zawsze tak jest. Niektóre ETF-y zamiast inwestować w złoto inwestują w kontrakty na złoto, certyfikaty i temu podobne. Są tak zaprojektowane, aby jak najdokładniej oddawać cenę złota, ale wcale tego nie gwarantują. Ich kurs może różnić się od cen złota, a w skrajnych przypadkach załamania rynku (które ostatnio nie są rzadkością), może różnić się dramatycznie.

Są też ETF-y, które kupują i trzymają fizyczne złoto, jednak również nie są bez wad:

Po pierwsze nigdy nie można mieć pewności, że złoto rzeczywiście jest własnością funduszu. Może leżeć w jego skarbcu, ale należeć do kogoś innego na przykład z powodu krótkiej sprzedaży.

Po drugie kupując udział w takim ETF nie jest się właścicielem złota. Nie można poprosić funduszu o wydanie sztabek, a jeśli można, to trzeba spełnić warunki, których nikt poza ogromnymi instytucjami nie może spełnić. Dlaczego? Patrz punkt pierwszy.

Po trzecie gdyby nastąpiła gorączka złota, której przykłady mogliśmy zobaczyć, w tym tygodniu i ludzie rzuciliby się do kantorów, aby kupować złoto na gwałt, to właściciele kantorów, którzy przeważnie nie trzymają zbyt wielkich ilości tego metalu, byliby skłonni zapłacić za niego więcej niż wynosiłaby wycena ETF.

Po czwarte złoto i srebro ETF-ów jest trzymane w bankach, które mogą zbankrutować. Nie wspominając już o możliwości jego konfiskaty przez Państwo.

Po piąte ETF-y pobierają z wpłaconych przez klientów środków opłaty za zarządzenie, których nie ponosi się w przypadku przechowywania złota lub srebra w domu. W przypadku dużych ilości kruszców, których nikt przy zdrowych zmysłach nie trzyma w domu, wynajęcie prywatnej skrytki (nie w banku, lecz na przykład w Via Mat) wychodzi taniej niż opłaty ETF-ów.

Po szóste nie można z takiego ETF-u wycofać pieniędzy natychmiast. Z reguły zajmuje to kilka dni, więc jeśli ktoś jest w nagłej potrzebie, nie może po prostu sprzedać złota jak w kantorze od ręki za gotówkę. Mówiąc o nagłej potrzebie nie mam na myśli zwykłych domowych wydatków, ponieważ te mogą poczekać kilka dni. Chodzi mi o sytuacje, w których pieniądze są bardzo potrzebne, a nie działają światowe instytucje finansowe. Na przykład 11 września 2001 roku po ataku na WTC w Nowym Jorku nie działały bankomaty. Jeśli ktoś nie miał gotówki lub wymienialnych dewiz, to miał ogromny problem.

Zobacz, dlaczego fundusze inwestycyjne inwestujące w złoto to ściema

Podsumowując, nie zainwestowałbym w ETF oparty na złocie lub srebrze. Natomiast uważam, że są one dobrym rozwiązaniem dla inwestorów którzy spełniają wszystkie z następujących warunków:

- inwestują krótkoterminowo, chcą szybko kupić złoto, żeby sprzedać po tygodniu ogromnych wzrostów i nie w głowie im załatwianie fizycznego złota

- nie boją się inwestować za granicą, ponieważ nie ma polskich ETF-ów opartych na metalach szlachetnych

- czytają prospekty informacyjne - wiedzą w co wkładają pieniądze i jakie opłaty ponoszą

- nie biorą kredytów na zakup ETF-ów

 
1 , 2 , 3





Buy gold online - quickly, safely and at low prices

Przedstawione na tej stronie treści mają wyłącznie charakter edukacyjny i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych. Nie prowadzę tej strony, aby nakłaniać do inwestycji, lecz aby wyjaśnić powody, dla których złoto i srebro osiągną wysokie ceny. Moja teza brzmi: do 2020 roku (być może szybciej) złoto osiągnie cenę 5000 $, a srebro 400 $ za uncję.






................. reklama .................




..............................................




...............po reklamie ...............

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...