Kryzys

piątek, 26 października 2012

W internecie roi się od osób, które opowiadają niestworzone historie o nadchodzącej wielkiej zagładzie finansowej, w trakcie której złoto stanie się bardzo drogie, a przetrwają tylko ci, którzy mają w piwnicy zgromadzone zapasy żywności na co najmniej rok. Większość tych ludzi przypomina paranoików, którzy lubią zwracać na siebie uwagę. Jednak sam scenariusz nie jest wzięty z filmu science-fiction. Świadczy o tym chociażby fakt, że Pentagon przygotowuje się na taką ewentualność.

James Rickards testimony

James Rickards

James Rickards to człowiek, który spośród wszystkich osób wypowiadających się publicznie w mediach najbardziej rozsądnie podchodzi do tematu polityki monetarnej i złota. Na potwierdzenie swoich tez o wzroście cen tego metalu do 3000 dolarów ma znacznie bardziej przekonujące argumenty niż po prostu inflacja i drukowanie pieniędzy. Pracował dla Pentagonu oraz CIA i nie raz zeznawał przed senatem w sprawie niestabilności systemu bankowego. Upowszechnił termin „wojen walutowych”, który coraz częściej zaczyna gościć na łamach gazet.

W poniższym filmie przedstawia scenariusz wzrostu cen złota w przypadku wybuchu konfliktu na linii Iran-Izrael-USA.

 

Dla osób, które nie rozumieją płynnie po angielsku przedstawię hipotetyczny rozwój wydarzeń w sześciu punktach:

 

Wstęp, czyli trzy fakty

1. Po ogłoszeniu przez Obamę zakazu współpracy finansowej z Iranem, waluta tego kraju straciła na wartości prawie połowę, ponieważ mało kto chce handlować w Rialach. To znaczy, że ceny towarów i żywności w Iranie od pół roku poszybowały w górę. To kraj pustynny, który większość rzeczy musi importować kupując ja na zewnątrz. Z powodu spadku wartości irańskiej waluty obywatele nie są w stanie zbyt wiele kupić za granicą. Ludność biednieje. 

2. Tymczasem Chiny oraz USA od kilku lat zwiększają ilość swoich walut. Dostarczają dodatkową gotówkę na rynki poprzez drukowanie (Quantitive Easing), odkupywanie obligacji (operacja Twist) lub tanie kredyty (prawie zerowe stopy procentowe w USA). Chiny nie pozostają w tyle.

Oba kraje chcą jak najbardziej zeszmacić swoje waluty, aby inwestorzy z zewnątrz mogli więcej kupować na ich terenie. Obniżając wartość swoich walut chcą zwiększać eksport, który rozwiązuje wszystkie problemy – pobudza gospodarkę i tworzy nowe miejsca pracy. To bardzo prosty mechanizm – jeśli dolar staje się dwa razy mniej warty, to znaczy, że na przykład za jedno euro można kupić dwa razy więcej w USA niż w Europie. Pamięta ktoś 2007 rok, kiedy w USA można było kupić laptopa i buty NIKE taniej niż w Polsce? W ten sposób kapitał ucieka z Europy do USA (lub Chin).

3. Chiny kupują po kryjomu złoto. W 2009 roku znienacka ogłosiły, że mają 500 ton więcej niż wcześniej. Nie da się kupić 500 ton złota w ciągu jednego dnia. Ta operacja była prowadzona od dawna. Powstaje pytanie, czy nadal jest kontynuowana i czy pewnego dnia usłyszymy o kolejnych 2000 ton.

Oto jak na tle tych faktów może się rozwinąć scenariusz wojny walutowej na świecie oraz jakie będzie to miało konsekwencje dla ceny złota:

 

Etap I

Chiny mogły utworzyć w takich krajach jak Kajmany, Cypr itp. prywatne fundusze inwestycyjne, które od lat kupują na amerykańskiej giełdzie kontrakty na złoto (może to być główna przyczyna wzrostu ceny złota o 132% w ciągu 4 lat). Fundusze są prywatne, znajdują się pod regulacjami prawnymi rozmaitych krajów, więc nic nie wskazuje na to, że stoją za nimi Chiny.

Co więcej, takie fundusze mogą kupować kontrakty na złoto na kredyt, wykorzystując tak zwaną dźwignię finansową – mając na przykład tylko 1 dolara wkładu własnego można kupić ilość złota wartą 15 dolarów. Pozostałe 14 dolarów idzie z kredytu podobnie jak podczas zakupu mieszkania na kredyt hipoteczny – wykładasz 10% wartości domu i możesz w nim zamieszkać.

 

Etap II

Władze Iranu nie mogą patrzeć bezczynnie aż ludność je obali lub umrze z głodu. Muszą podjąć jakieś kroki. Decydują się uderzyć na Izrael. Jest to de facto atak na USA. W takiej wojnie mogą uzyskać wsparcie od cichego sprzymierzeńcza – Chin. Nie chodzi jednak wcale o wsparcie militarne.

Okręty Irańskie blokują zatokę Hormuz, przez którą na tankowcach przepływa 35% światowej ropy. Na wodzie są rozmieszczane miny. Błyskawicznie ceny ropy na giełdach podwajają się do 200$ za baryłkę. Powstaje niepewność na rynkach finansowych, która zawsze skutkuje w takich sytuacjach wzrostem cen złota. Jego kurs przekracza 2000 dolarów za uncję i powoli zmierza w kierunku 2500 dolarów.

 

Etap III

USA włącza się do wojny. Marynarka wojenna, która już stacjonuje w pobliżu Iranu, odblokowuje zatokę. Jednak nie trwa to dzień. Przez tydzień ceny ropy osiągają ceny rzędu 250 dolarów, a złoto przekracza próg 2500 dolarów. Działa psychologia. Wszyscy czują się niepewnie, więc gospodarka i rynki finansowe stoją w miejscu, czekając na to, co się stanie dalej.

 

Etap IV

Kiedy wartość złota wzrasta dwukrotnie wartość funduszy Chińskich dzięki dźwigni finansowej wzrasta trzydziestokrotnie (ponieważ jeden dolar kupuje złoto warte piętnaście razy więcej). Chiny poprzez fundusze postanawiają zamówić dostawę zakupionych na amerykańskiej giełdzie metali szlachetnych. Okazuje się, że we wszystkich funduszach jest to ilość rzędu 2000 ton (kupione za równowartość piętnaście razy mniejszą, czyli 140 ton). Na te wieści cena złota rośnie do 3000-3500 $ za uncję.

Powszechnie wiadomo, że amerykańska giełda nie jest w stanie zorganizować takiej dostawy. Ponadto rząd USA ma poważne obawy, aby taka ilość znalazła się w rękach Chin. Prezydent spotyka się z prezesem banku centralnego USA. Po tym spotkaniu amerykańskie giełdy surowców ogłaszają bezterminowe zawieszenie dostawy fizycznego złota do czasu wyjaśnienia sprawy.

 

Etap V

Chiny są oburzone zablokowaniem zakupionych surowców. Postanawiają je wyprzedać za pomocą swoich funduszy. Pozbywają się także akcji. W ciągu kilku dni amerykańska giełda zmaga się z masową wyprzedażą z Chin. Drastyczne spadki cen akcji, towarów (także złota i srebra) rozpoczynają krach finansowy, który rozlewa się na cały świat.

 

Etap VI

Chiny przeprowadzają atak cybernetyczny na amerykańskie banki (niedawno obserwowaliśmy taką próbę). Amerykanie nie maja dostępu do swoich kont dopóki sytuacja się nie ustabilizuje. Rozpoczyna się masowa panika. Złoto i srebro znów zyskują.

 

Epilog

Dolar traci status rezerwowej waluty. Po tych wydarzeniach już żaden kraj ani inwestor nie chce mieć swojego kapitału w dolarach. Inflacja w USA sięga 4-8-10%. Stany Zjednoczone już nigdy nie podnoszą się do rangi światowego lidera gospodarki. Tymczasem Iran rozpoczyna korzystną wymianę z Chinami: ropa i złoto w zamian za towary potrzebne ludności.

 

Czy ten scenariusz jest realny?

Szczerze wątpię z bardzo prostego powodu – ten film szybko zniknąłby z YouTube. Poza tym Jim Rickards po współpracy z Pentagonem nie mógłby publicznie rozpowszechniać takich informacji. Sam zresztą przyznaje, że jego zadaniem było opracować wraz z wywiadem odpowiednią odpowiedź USA na taki scenariusz, więc z pewnością nie zakończy się on porażką USA.

Jest to jednak doskonały i bardzo realistyczny przykład na to, dlaczego złoto może w ciągu kilku tygodni podwoić swoją cenę w obliczu nagłych wydarzeń na rynkach finansowych. Pewnikiem jest to, że Chiny sprowadzają po kryjomu złoto na swoje terytorium (nikt tylko nie wie, ile), a wojna z Iranem wisi na włosku. Warto się ubezpieczyć na podobne scenariusze i trzymać cześć swoich oszczędności w złocie lub srebrze.

Przeczytaj jak inwestować w złoto i srebro


wtorek, 17 lipca 2012

Czasami sam nie wierzę w katastrofalne scenariusze, o których piszę. Wszelkie racjonalne przesłanki potwierdzają moje tezy, ale w chwili, gdy już zapiszę zdanie typu „Nagle ogrom ludzi straci pieniądze odkładane na kontach. Ich oszczędności po prostu znikną” myślę sobie Czy ty aby koleś nie przesadzasz? Po dzisiejszych informacjach dochodzę jednak do wniosku, że nie. Czarne scenariusze powoli zamieniają się w rzeczywistość.

Gdy dziś natknąłem się na tę wiadomość, sam nie mogłem uwierzyć. „Fundusz Idea Premium stracił płynność, klienci nie wypłacą pieniędzy”.

Fundusz Idea Premium, to fundusz obligacji. Miał przynosić 3-6% rocznie. Właśnie stracił 3,3%, czyli tyle, ile zarabiał przez pól roku. Co więcej, stracił płynność finansową, czyli nie ma pieniędzy dla ludzi, którzy je tam wpłacili i nie będzie miał przez najbliższe dwa tygodnie. Oto jak inwestycje w papiery wartościowe stają się bezwartościowe.

Przez lata wszyscy ekonomiści (z Samcikiem i jego poradnikiem inwestycyjnym na czele) powtarzali mi, że swoje inwestycje należy dywersyfikować, czyli nie wkładać jajek do jednego koszyka, bo mogą się wszystkie potłuc. A więc jeśli ktoś inwestuje w fundusze inwestycyjne, to część swoich pieniędzy powinien ulokować w takim funduszu, część w innym, a część w funduszach obligacji, które nie dają wielkich zysków, ale za to zawsze je przynoszą, ponieważ są bezpieczne i nie można na nich stracić. Otóż wcale nie.

Jeszcze tydzień temu pisałem, że banki mogą zbankrutować i klienci stracą dostęp do swoich niby bezpiecznych lokat. To staje się prawdą. Klienci właśnie tracą dostęp do swoich oszczędności ulokowanych w niby bezpiecznym funduszu obligacji.

Przez te dwa tygodnie fundusz może jeszcze bardziej stracić na wartości. Podobny scenariusz zamrożenia pieniędzy klientów na czas kilku tygodni, podczas których straty się powiększą opisywałem w listopadzie. Co prawda wróżyłem wtedy problemy finansowe banków, a nie zarządzających funduszy, ale wciąż chodzi o ten sam niestabilny sektor finansowy.

Ostatni tydzień przyniósł również inny przykład gwałtownych spadków wartości papieru. Gdy rząd Boliwii ogłosił, że będzie nacjonalizował kopalnie surowców, kursy akcji kopalni z Ameryki Łacińskiej zanurkowały drastycznie w dół. Oto jak tąpnął kurs korporacji wydobywczej Pan American Silver Corp. i nic nie wskazuje na to, aby cokolwiek mogło zatrzymać go przed dalszymi spadkami.

Kurs Pan American Silver Corp. w dniach  18 czerwca - 16 lipca

Kurs Pan American Silver Corp. w dniach  18 czerwca - 16 lipca

Inwestycje w papier w dzisiejszych niepewnych czasach są obarczone ogromnym ryzykiem, nawet jeśli z pozoru powinny być bezpieczne. W ciągu jednego dnia możesz się dowiedzieć, że nie masz już dostępu do pieniędzy, które włożyłeś w fundusz. Nie ważne, czy jest to fundusz obligacji, akcji, czy nawet złota i srebra. Jeśli nie możesz dotknąć tego, w co inwestujesz, to tak naprawdę nie inwestujesz, tylko kupujesz los na loterii. Jeśli zamiast mieć w ręku złotą lub srebrną monetę lub sztabkę, masz certyfikat na złoto lub jednostkę uczestnictwa w fundusz złota, to tak naprawdę zamiast inwestować w złoto, inwestujesz w piryt, czyli złoto głupców.

Przeczytaj więcej, dlaczego inwestowanie w złoto i srebro poprzez fundusze inwestycyjne jest frajerstwem.

 

AKTUALIZACJA: Fundusz Idea Premium ogłosił, że pomimo upływu 2 tygodni, nie wypłaci klientom pieniedzy aż przez najbliższe dwa miesiące! I to za zgodą KNF. Tymczasem inny fundusz Idea Ochrony Kapitału wstrzymał wypłatę pieniędzy klientów aż na 6 miesięcy! Oto jak papierowe inwestycje chronią kapitał. I nie ma znaczenia, czy firma jest pod nadzorem KNF (jak fundusze Idea) czy nie (jak Amber Gold). Jeśli nie masz złota czy srebra w ręku, to nie masz go wcale.

 

sobota, 07 lipca 2012

Czy ktoś wie? Czy potrafilibyście to wytłumaczyć dziecku albo Waszym siwiejącym rodzicom? Najprościej rzecz ujmując, derywat to wymysł banków, przez który Ty i Twoi rodzice stracicie niebawem sporo pieniędzy, a Wasze dzieci będą odczuwać tego skutki przez długi czas.

Dlaczego? Wytłumaczenie tego nie zajmie 5 minut. I o to chodzi bankom. Im bardziej coś skomplikowanego, tym mniej ludzi to zrozumie i mniej z nich zorientuje się, co nadchodzi. Jednak jeśli chcesz być w garstce ludzi, którzy wiedzą, dlaczego derywaty będą Cię kosztować sporo Twoich pieniędzy, to zdołasz się przed tym zabezpieczyć i uniknąć nabicia w butelkę. Przeczytaj ten tekst do końca, a być może uratuje on Twoje finansowe życie.

20-latki

Wszystko zaczęło się w latach 90-tych. Kilku 20-latków zatrudnionych świeżo po studiach przez amerykański bank JP Morgan pojechało na wakacje na Florydę. Siedzieli, pili drinki i wymyślali. Była wśród nich Blythe Masters, znana w środowisku zwolenników teorii spiskowych jako główny kłamca ukrywający manipulacje cenami srebra, jednak to nie jest ważne dla tej historii.

Blythe Masters

Blythe Masters i jej koledzy mieli problem. Obiecali dać sporą linię kredytową wartą 5 miliardów dolarów firmie Exon. Rzecz w tym, że jeden z tankowców przewożących ropę firmy Exon rozbił się. Exon poniósł duże straty finansowe i zastanawiał się czy nie skorzystać z tej pożyczki. JP Morgan natomiast obawiał się, że więcej nie zobaczy swoich pieniędzy.

Blythe musiała przygotować się na ewentualne bankructwo Exon i zarezerwować te pieniądze na straty, co nie bardzo jej się podobało. Przecież mogłaby je pożyczyć komuś innemu i zarabiać krocie na odsetkach, a tu trzeba patrzeć z założonymi rękami, czy Exon upadnie czy nie. I wówczas wpadli na ten pomysł. Arcydzieło inżynierii finansowej – zjeść ciastko i nadal je mieć.

Stare porzekadło mówi, że jeśli jesteś bankowi winny kilka tysięcy i nie masz z czego spłacić, to masz problem. Jeżeli natomiast jesteś mu winny kilka milionów i nie masz z czego spłacić, to bank ma problem. JP Morgan wpadł na pomysł, jak się tego problemu pozbyć.

Pożyczka = ryzyko + zysk

Pożyczka przynosi bankom procent, czyli zysk, ale przynosi też ryzyko – może nie zostać spłacona. JP Morgan oddzielił ryzyko od procentu i zostawił sobie tylko zysk bez ryzyka. Nie 5% na lokacie, tylko grube pieniądze. Co zrobili z ryzykiem? Zapłacili komuś innemu (angielskiej firmie EBRD), aby wzięła ryzyko na siebie. JP Morgan ubezpieczył się w ten sposób na wypadek, gdyby Exon zbankrutował. Mogli teraz spokojnie i zgodnie z prawem zacząć obracać obiecanymi Exonowi miliardami, ponieważ mieli je w swoich księgach, a w razie gdyby były potrzebne, EBRD był za nie odpowiedzialny. W zamian Anglicy dostali wynagrodzenie i wszyscy byli szczęśliwi. EBRD porządnie zarobiła, a JP Morgan mógł obracać swoimi miliardami, zamiast trzymać je w skarbcu. Takie ubezpieczenie od niespłaconego kredytu nazywa się Credit Default Swap (CDS) i jest to jeden z owych tajemniczych derywatów.

Pożyczka = ryzyko pożyczki -> CDS = zysk

A co mnie to obchodzi?

Pewnie w tym momencie Drogi Czytelniku, zastanawiasz się, czy czytać dalej. Zaczęło się robić nudno. Do tego pojawiły się trudne nazwy. Jeśli chcesz uratować swoje finanse, to radzę się nie poddawać. Możesz nie wiedzieć, jaki wpływ ma jakaś tam firma Exon i JP Morgan na Twoje życie, ale jeżeli tylko posługujesz się w swoim życiu pieniędzmi, to uwierz mi, że ogromne.

JP Morgan był tak dumny ze swojego pomysłu, że zaczął kupować podobne ubezpieczenia innych swoich pożyczek. Stworzył osobny produkt inwestycyjny. Pewnie znasz akcje, obligacje, fundusze, waluty i inne rzeczy, w które możesz inwestować. CDS jest jedną z nich. Można kupić ryzyko pożyczki jakiegoś banku i dostać za to spory procent podobnie jak to zrobiła EBRD. CDS jest jak zakład bukmacherski. Można obstawić, że jakaś firma nie zbankrutuje i dostać za to pieniądze. A jeśli zbankrutuje, to musisz spłacić jej pożyczkę. Teoretycznie.

Pomysł chwycił. Inwestorzy rzucili się na takie CDS-y, a JP Morgan uwalniał coraz więcej swojej gotówki, aby dawać kolejne pożyczki, potem znów sprzedawać ich ryzyko w CDS-ach, i znów dawać pożyczki – i tak w nieskończoność. Mogli pożyczać kilkakrotnie te same pieniądze, bo mieli je w swoich księgach rachunkowych jako CDS-y. W razie, gdyby doszło do jakiegoś bankructwa, teoretycznie stratę pokrywał nabywca CDS. Teoretycznie. Na szczęście do bankructw nie dochodziło, bo były to w miarę bezpieczne pożyczki.

Pomysł szybko podchwyciły inne amerykańskie banki. Wszyscy zaczęli robić ogromną kasę. Inwestorzy zarabiali na procentach od CDS-ów, a banki na pożyczkach, których bez CDS-ów nigdy by nie udzieliły. W ten sposób udzielano więcej kredytów, a zwykły amerykański Kowalski miał więcej pieniędzy na wydawanie, więc chętnie kupował wszystko jak leci, a najchętniej domy. Gospodarka i rynek nieruchomości wzrastały.

Dom bez pieniędzy? Żaden problem.

Doszło do tego, że każdy mógł kupić dom na kredyt, nawet nie mając grosza przy duszy. Banki dawały kredyty chętnie, bo miały dużo pieniędzy na pożyczki. A co jeśli ów biedak nie spłaci kredytu? Nic nie szkodzi – przecież każdy kredyt można ubezpieczyć w postaci CDS! Bank nie ponosi żadnego ryzyka, więc dlaczego ma nie dać kredytu? Tylko kto kupi taki śmieciowy CDS?

Na to też znalazło się rozwiązanie. Wystarczyło zrobić CDS na CDS - zakład od tego, że przegra się zakład. Bardzo dobra inwestycja. Tyle że połączona w różne grupy razem ze śmieciowymi CDS-ami. Coś jak psia kupa wśród kwiatów – można nie zauważyć i wdepnąć. Nic dziwnego, że nawet niemieckie banki (np. IKB) nie wiedziały, o co w tym chodzi, ale pomimo to kupowały. Bankowcy myśleli, że kupują skomplikowane produkty inwestycyjne, podczas gdy w rzeczywistości kupowali ryzyko od tego, że bezrobotny nie spłaci kredytu.

Ponieważ pożyczek było sporo, to i CDS-ów zrobiło się sporo. Rynek tych derywatów rozrastał się błyskawicznie. W 2005 roku na całym świecie było kilka biliardów dolarów w derywatach, a ta liczba podwajała się co roku. Wszyscy mieli derywaty na wszystkich. Szło idealnie, dopóki nie zaczęły się problemy z niespłacanymi kredytami.

Teoretycznie powinien je spłacać nabywca CDS-u. Jednak jeśli ten nie ma pieniędzy, to oczywiście nie spłaci i ogłosi bankructwo. Ubezpieczona pożyczka zostanie niespłacona, a ubezpieczenie nie zadziała. Bank poniesie straty. O ironio – zbankrutowany nabywca CDS-ów również ma swoje pożyczki, co uruchomi kolejne CDS-y. Tak stało się w 2008 roku. CDS pociągał kolejny CDS. Domino ruszyło. Zaczęło się od upadku klocka o nazwie Lehman Brothers, a ten popchnął następne do upadku.

Ktoś musiał zatrzymać tę spiralę upadłości i zrobił to rząd USA, który stał się ostatecznym ubezpieczycielem wszystkich CDS-ów. Wydrukował tyle pieniędzy ile trzeba, żeby zatrzymać bankructwa i dał je bankom na spłatę swoich przegranych zakładów. Szkoda, że mi rząd nie płaci, gdy przegram w totolotka.

Na świecie istnieją obecnie derywaty warte biliardy dolarów. Żaden rząd nie jest w stanie ich spłacić, gdyby zaczęły się sypać. To, co zrobiono w USA, to tylko zatrzymanie upadającego domina po kilku klockach. Jeśli kolejne upadną, to może się więcej nie udać. Co wtedy?

W globalnym finansowym rynku nie może upaść tylko jedna instytucja. Jeśli jeden bank zbankrutuje, ponieważ nakupował złych derywatów, to doprowadzi do bankructw innych banków, które mają wykupione CDS-y tego banku, a to doprowadzi do bankructw kolejnych banków. Nie ma takiego bankowego funduszu gwarancyjnego, który pokryłby straty wszystkich klientów, gdyby nagle zbankrutowało kilkanaście banków w ciągu miesiąca. W takiej sytuacji wszystkie Twoje pieniądze znikną wraz z bankiem, w którym masz konto czy lokatę!

Dlatego politycy siedzą po nocach na szczytach unijnych i dają hiszpańskim bankom 100 miliardów nawet nie wiedząc, czy 60 miliardów by nie wystarczyło. Boją się piekła, które może nastąpić, gdyby choć jeden bank zniknął z powierzchni ziemi. Zaraz za nim zniknęłyby następne, a tego już by się nie dało powstrzymać.

Wyobrażacie sobie świat, w którym miliony ludzi na całym świecie nie mogą skorzystać z bankomatu i mają jedynie to, co w portfelu? Czy jesteście sobie w stanie w ogóle wyobrazić, konsekwencje? Kradzieże? Zamieszki? Kto je powstrzyma? Policjanci, którzy nie mają na chleb, bo również mieli konta w bankach?

W następnym wpisie tłumaczę, jak zabezpieczyć się przed takim scenariuszem.

 

 

wtorek, 13 marca 2012

W 2009 roku Pentagon przeprowadził symulację wojenną podobną do tych, jakie przeprowadzał na przykład w czasach zimnej wojny próbując przewidzieć rozmaite scenariusze w razie wybuchu konfliktu pomiędzy USA i ZSRR. Tym razem wprowadzono jedną małą różnicę. W tej symulacji nie padł ani jeden strzał, a mimo to USA zostało powalone na kolana. Przez złoto.

currency wars

James Rickards był jednym ze specjalistów, który brał udział w tej symulacji i opisał ją w swojej książce Currency Wars. Właściwie nie istnieje na świecie armia, która potrafiłaby zwyciężyć Stany Zjednoczone. Istnieją natomiast rodzaje broni (chemiczna, biologiczna, nuklearna), które mogą zagrozić USA. Taką bronią są również rynki finansowe i właśnie przed nią Pentagon chciał się zabezpieczyć organizując grę wojenną, w którą zaangażował finansistów takich jak Rickards.

Zasady gry były proste. Istniało pięć zespołów: USA, Rosja, Chiny, Europa oraz banki i fundusze. Każdy zespół grał w swoim interesie, który był jasno sprecyzowany. Żaden nie mógł wykorzystywać działań militarnych – bomb, wojsk itp. Dopuszczalne były jedynie akcje, surowce, waluty i instrumenty finansowe. Cała zabawa trwała kilka dni. Każdy zespół zajmował inny pokój w tajnym budynku rządowym w Waszyngtonie. Rickards grał w drużynie Chin. Jego zadaniem było zagrozić stabilności USA tak, aby Pentagon mógł dostrzec potencjalne zagrożenia dla kraju. Tak się złożyło, że Rickards miał znajomego w drużynie Rosji, który pamiętał jeszcze czasy Chruszczowa i Kennedy’ego. Postanowili się dogadać i pokazać Pentagonowi (zespół USA), jak niestabilny jest system finansowy oparty na takiej walucie jak dolar. 

Rosja i Chiny udały się do banków, aby zdeponować w nich całe swoje złoto, na co banki oczywiście przystały - przecież ich zadaniem jest po prostu zarabiać. Wówczas Rosja i Chiny ogłosiły, że od tego momentu tworzą wspólną walutę (podobnie jak w Europie euro), której ilość na świecie jest uzależniona od ilości złota zdeponowanego przez oba kraje w bankach. Ogłosiły również, że od tej pory jakakolwiek wymiana handlowa z Rosją i Chinami musi odbywać się w tej walucie. Jeśli Amerykanie chcieliby kupić wyroby made in China, które importują tonami, musieliby płacić w nowej walucie lub w złocie. W ten sposób zaatakowano światową pozycje dolara i sparaliżowano wymianę handlową na zachodnich rynkach finansowych na skalę znacznie większą niż kryzys 2008 roku. Na szczęście tylko w warunkach laboratoryjnych. Jednak ten scenariusz rozgrywa się właśnie w Iranie.

Obama prowadzi obecnie wojnę finansową z Iranem. Tym razem to nie gra, tylko rzeczywistość. Prezydent USA odciął od reszty świata bank centralny tego kraju. Zrobił to w bardzo prosty sposób – poinformował wszelkie Państwa, że każdy kto zrobi jakikolwiek interes z irańskim bankiem centralnym, może zapomnieć o jakiejkolwiek współpracy z USA. 

W dniu, w którym Obama obwieścił swoją decyzję, kurs irańskiej waluty (rial) spadł o 40% wobec dolara. Iran ma to nieszczęście, że jest pustynnym krajem i wiele rzeczy musi importować. To znaczy, że wszyscy irańscy handlowcy i przemytnicy w ciągu doby musieli wydać prawie dwa razy więcej swoich pieniędzy, aby cokolwiek kupić za granicą i sprowadzić do kraju. Z tego powodu równie szybko podwoili swoje ceny dla Irańczyków, a to oznacza hiperinflację w kraju.

Nie bez powodów dzieje się to tuż przed irańskimi wyborami. Obama liczy na to, że ludność oburzona na gwałtowną drożyznę i ciężkie warunki rozpocznie zamieszki podobne do tych w Egipcie, Libii i Syrii w ubiegłym roku. Oto jak działa broń finansowa – obalić rząd bez jednego strzału.

Jednak rząd Iranu nie zamierza bezczynnie czekać na swój upadek. Niedawno wypłynęła informacja o tym, że Iran podpisze kontrakt z Indiami, w którym zobowiąże się na dostawy ropy do Indii w zamian za złoto. W ten sposób próbuje zrealizować plan Rickardsa z gry wojennej i obalić dyktat dolara w światowym handlu ropą. Iran powiedział światu: „Dobra, możecie nas wyrzucić z klubu. Mamy to gdzieś. Stworzymy sobie własne pieniądze i olejemy waszą blokadę finansową”. Poprzednim człowiekiem, który się na to odważył i stwierdził, że nie będzie sprzedawać ropy za dolary, lecz za euro, był Saddam Husajn. Czy w przypadku Iranu również skończy się to wojną? Trudno uwierzyć, aby USA puściły płazem taką zniewagę dolara. Korzystając z okazji chciałbym pogratulować Obamie Pokojowej Nagrody Nobla.

Najważniejszą konkluzja z tej historii jest taka, że scenariusz, w którym złoto w pewnym sensie zastępuje pieniądze, staje się powoli rzeczywistością. Jeśli złoto zastąpi choćby część istniejących dolarów, to jego cena będzie musiała podnieść się wg Rickardsa do 3000-7000 dolarów za uncję.

wtorek, 29 listopada 2011

Paraliż systemów bankowych, brak dostępu do pieniędzy odłożonych na kontach, zamieszki i ogromne kolejki przed bankami – to najbardziej prawdopodobny scenariusz dla Europy w najbliższych miesiącach. Scenariusz ten jest tak bardzo prawdopodobny, że Brytyjczycy oficjalnie informują swoje ambasady, jak należy postępować w takim przypadku.

Brytyjski rząd spodziewa się pogorszenia sytuacji i przedstawia swoim ambasadom dokładne instrukcje, jak pomagać brytyjskim obywatelom przebywającym w krajach strefy euro, gdy dojdzie do zablokowania systemu bankowego oraz konfliktów na ulicach.

Wyborcza napisała dziś za The Daily Telegraph: Według Brytyjczyków upadek strefy euro to już kwestia czasu. W zeszłym tygodniu regulator finansowy polecił bankom przygotowanie planów na wypadek rozpadu strefy euro. Podobnie brytyjskie Ministerstwo Skarbu potwierdziło, że przygotowuje plan awaryjny na taką ewentualność.

Prawdopodobieństwo rozpadu strefy euro, czyli innymi słowy odejście od waluty euro jednego lub kilku krajów szacuje się już na 50% do końca roku. To znaczy, że los naszych pieniędzy odłożonych w bankach równie dobrze może zależeć od rzutu monetą.

Dla przeciętnego polskiego obywatela jakiś rozpad euro niewiele znaczy – przecież co ma złotówka do euro? Sporo. Euro jest walutą, w której banki rozliczają się między sobą. Jeśli ta waluta stanie pod znakiem zapytania, banki zawieszą wszelkie transakcje. To oznacza, że wszystkie konta zostaną zamrożone a bankomaty przestaną działać. Mało prawdopodobne? W ubiegłym tygodniu taka sytuacja (choć z innych powodów) dotknęła Łotwę. Kolejki przed bankami wyglądały tam zupełnie tak samo jak w czasie Wielkiego Kryzysu 1929 roku.

Paraliż systemu bankowego mogliśmy obserwować w 2008 roku. Wówczas duże instytucje finansowe miały do wyboru albo ogłosić upadłość albo wziąć pieniądze od amerykańskiego rządu. Operacja dofinansowania tak ogromnych firm jak AIG nosiła nazwę TARP i została wymyślona i wprowadzona w życie w ciągu jednego weekendu. Gdyby trwało to choćby dzień dłużej, banki przestałyby funkcjonować na całym świecie. Mało kto zdaje sobie sprawę, że byliśmy na skraju globalnego paraliżu całego systemu bankowego. TARP uratował sytuację, jednak nie na długo.

Scenariusz z filmu Alana Pakuli z początku lat '70 staje się jeszcze bardziej realny niż w sierpniu tego roku, gdy wykresy giełdowe na całym świecie w szaleńczym tempie spadały w dół, a Londyn płonął w zamieszkach.

Fragment filmu Prolongata zwiastujący dzisiejsze problemy finansowe. Aby włączyć polskie napisy należy wcisnąć przycisk cc.

Ten proroczy z dzisiejszej perspektywy film pokazuje, że w czasach chaosu finansowego złoto i srebro (bullion) są jedynym bezpiecznym miejscem do ulokowania swoich pieniędzy w przeciwieństwie do banków czy papierów wartościowych. Dlaczego?

Wyobraź sobie, Drogi Czytelniku, że budzisz się pewnego ranka i dowiadujesz się, że masz na życie tylko tyle, ile znajduje się w Twoim portfelu. Nie działają wszystkie bankomaty, a w bankach stoją tłumy ludzi, którzy chcą wybrać swoje pieniądze. Większość z nich nic nie dostanie, ponieważ w oddziałach znajdują się tylko określone sumy gotówki i nie starczy dla wszystkich.

Przez miesiąc tkwisz w takiej sytuacji. W tym czasie świat ogarnia panika i inflacja wzrasta o minimum 10% w skali miesiąca z powodu zachwiania kursem euro do dolara, ucieczki zagranicznych inwestorów z polskiego rynku, masową wyprzedażą złotówki za dolara, wzrostem cen paliw na świecie oraz panicznym popytem w sklepach.

W ciągu miesiąca Twoje oszczędności tracą 10%, ponieważ nie mogłeś się do nich dobrać i zostałeś okradziony przez inflację. Gdybyś miał złoto w postaci monet lub sztabek mógłbyś je wymienić w kantorze lub NBP za gotówkę i pójść z nią do sklepu lub przeczekać zawieruchę sprzedając później złoto lub srebro z dużym zyskiem.

Nadal wolisz trzymać oszczędności na lokacie niż w metalach szlachetnych? Jeśli nie, to przeczytaj, jak kupić złoto i srebro.

 

 
1 , 2





Buy gold online - quickly, safely and at low prices

Przedstawione na tej stronie treści mają wyłącznie charakter edukacyjny i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych. Nie prowadzę tej strony, aby nakłaniać do inwestycji, lecz aby wyjaśnić powody, dla których złoto i srebro osiągną wysokie ceny. Moja teza brzmi: do 2020 roku (być może szybciej) złoto osiągnie cenę 5000 $, a srebro 400 $ za uncję.






................. reklama .................




..............................................




...............po reklamie ...............

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...