Dlaczego inwestować w złoto i srebro

środa, 10 kwietnia 2013

Cena złota spada od października 2012 roku. W ciągu 6 miesięcy na amerykańskiej giełdzie spadła o prawie 13% . Co więcej, w 2011 roku złoto kosztowało ponad 1900 $, a dziś ma trudności z wyjściem ponad 1580 $. To znaczy, że od ponad dwóch lat wciąż traci. Czy warto interesować się jeszcze tym metalem?

Alan Jackson & Jimmy Buffett śpiewali, że zawsze gdzieś jest piąta po południu. Jeśli złoto gdzieś spada, to gdzieś rośnie. Choć kurs złota w wyrażony w dolarach w ciągu pół roku spadł o 13%, to w jenach w tym samym czasie zyskał dokładnie tyle samo!

porównanie ceny złota w jenach i dolarach

Porównanie ceny złota w jenach i dolarach pomiędzy listopadem 2012 a kwietniem 2013 

Na wykresie zielona linia oznacza spadek ceny w dolarach, natomiast niebiesko-czerwona wzrost w jenach w tym samym czasie.

Jest to wynik ogólnoświatowej wojny walutowej. Japonia, USA oraz Wielka Brytania masowo drukują swoje waluty, aby je zdewaluować, czyli sprawić, żeby obcokrajowcom opłacało się kupować w tych krajach ze względu na korzystny kurs. W ten sposób gospodarka na przykład Japonii zyskuje i zwiększa się w niej inflacja. Dla rządu to zawsze dobrze, ponieważ większa inflacja oznacza większe PKB oraz większe przychody z podatków. Dla ministerstwa finansów 20% VAT z chleba po 2 jeny oznacza mniejsze wpływy niż 20% VAT z droższego chleba po 3 jeny.

Kraje, które decydują się na taką politykę, obniżają kurs swoich walut wobec innych. Nie da się jednak obniżyć kursu wszystkich walut naraz. Jeśli euro zyskuje, to dolar spada i odwrotnie. Nie może jednocześnie dolar i euro spadać w stosunku do siebie. 

Efekt jest taki, że jeśli dolar zyskuje na wartości, to złoto tanieje. W tym samym czasie jen traci i patrząc z perspektywy tej waluty złoto drożeje. To jaka jest prawda? Złoto globalnie tanieje czy drożeje? Gdybym był Japończykiem, bardzo bym się cieszył, jeśli pół roku temu kupiłbym złoto. Gdybym był Amerykaninem, to nie specjalnie.

Prawda jest taka, że złoto na świecie ma mniej więcej stałą wartość, a to kurs walut się zmienia. W zależności od tego, jak zdefiniujemy pieniądze (czy jako dolary, czy jeny, czy funty, czy złotówki) tak patrzymy na ceny złota. Z naszej polskiej perspektywy wygląda to tak:

Kurs w złotówkach spadł o około 630 zł (-12%). Czyli jesteśmy po złej stronie globu. Waluty europejskie zyskują, więc ceny złota z naszej perspektywy spadają. Można coś na to poradzić?

Dobrą (choć wymagającą dogłębnego zbadania) jest strategia zajmowania krótkiej pozycji, czyli sprzedaż waluty, która się dewaluuje i kupowania złota. Na przykład teraz opłacalne może być kupienie złota za dolary, które się umacniają. Gdy dolar zacznie się oslabiać, bardziej opłacalne może być kupowanie złota za na przykład euro. W ten sposób zyskuje się więcej złota za mniejszą ilość papierowych pieniędzy. 

Nie wszystkie kraje grają na osłabienie swojej waluty. Moim zdaniem póki Niemcy są w strefie Euro, waluta Unii Europejskiej będzie się umacniać. Europejscy politycy, a dokładniej Angela Merkel, wolą oszczędzać niż drukować. Póki będą się trzymać tego stanowiska, do żadnego rozpadu Unii Europejskiej nie dojdzie, co pokazały przykłady Grecji czy Cypru, w przypadku których wyjście ze strefy byłoby znacznie mniej bolesne niż dalsze pozostanie w niej. Jednak Unia Europejska to projekt polityczny, a nie gospodarczy i argumenty ekonomiczne mają w niej mniejszą wagę niż polityczne. To oznacza, że euro będzie się umacniać i w moim przekonaniu w tej walucie złoto zyska najmniej. Najwięcej będzie rosło w funtach, jenach i dolarach z tym że nie w każdej z tych trzech walut w tym samym czasie.

Umacnianie się euro, a co za tym idzie złotego, z jednej strony nie wróży ogromnych zysków na złocie, ale jednocześnie oznacza to, że nasze waluty zachowają lepszą siłę nabywczą, a głównie o to chodzi w zakupie złota.

środa, 23 stycznia 2013

Gdyby zebrać całe złoto wydobyte w historii ludzkości w jednym miejscu, to powstałby sześcian o boku 20 metrów. Dałoby się go obejść dookoła w minutę. Całe złoto światajest warte tyle co minutowy spacer. Poniższe grafiki bardzo obrazowo uświadamiają jak cenne i rzadkie jest złoto. 

Pierwsza pokazuje jak wygląda i jak mała jest uncja złota. Jej rozmiar przypomina wielkością 5-złotówkę, choć warta byłaby obecnie ponad 5.000 zł. Kilogram złota (wart ponad 160 tysięcy złotych) jest wielkości scyzoryka. 100 ton spokojnie zmieściłoby się w każdym małym pokoju.

rozmiar uncji złota

rozmiar tony złota

Jeżeli spojrzeć na całe złoto świata sytuacja wygląda równie ciekawie. Rozmiar wszystkich rezerw złota zgromadzonych przez Francję lub Włochy, czy Iran nie byłby większy od przeciętnego domu. Złoto świata ułożone na sobie okazałoby się niższe od Statuy Wolności, z czego połowę wykorzystano do produkcji biżuterii, 18% jest przechowywane w złocie inwestycyjnym, a niewiele mniej znajduje się w posiadaniu rządów.

rozmiar całego złota na świecie 

 

Aby zapisać zdjęcie, kliknij tutaj.

czwartek, 04 października 2012

Żyjemy w srebrnym świecie. W mediach mówi się głównie o złocie, jednak owe media nie istniałyby bez srebra, ponieważ ten metal jest wykorzystywany w niemal każdym elektronicznym urządzeniu. Gdzie się nie rozejrzeć wokół – wszędzie jest srebro. W komputerach, samochodach, telefonach komórkowych, bateriach, ubraniach, lekach... nawet w mydle.

Mydło z nanosrebrem

Mydło z nanosrebrem

Złoto na całym świecie wykorzystuje się głównie do produkcji biżuterii i sztab. Co roku mniej więcej 40% trafia do jubilerów, 50% do skarbców, a pozostałe 10% wykorzystuje się w technologii. W przypadku złota wykorzystanie przemysłowe oznacza najczęściej jubilera. Srebro natomiast jest tylko w około 15% wykorzystywane przez jubilerów i w 25% w formie sztab i monet. Pozostałe 60% srebra pożera na inne niezliczone sposoby przemysł.

Srebro ma wiele właściwości fizycznych, które trudno zastąpić innymi metalami. Doskonale reaguje na światło, nie koroduje, jest bardzo nietypowym przewodnikiem prądu. Z tego względu upodobali je sobie producenci elektroniki i baterii słonecznych. Ten metal ma także właściwości bakteriobójcze, dlatego wykorzystuje się go do produkcji niektórych leków, maszyn do lodów, klimatyzacji, bandaży, plomb stomatologicznych, a ostatnio także do produkcji toalet i odzieży, zwłaszcza skarpetek i strojów sportowych, ponieważ właściwości bakteriobójcze srebra pomagają likwidować nieprzyjemne zapachy.

Skarpetki z jonami srebra   Antyperspirant z jonami srebra

Skarpetki oraz antyperspirant z jonami srebra

Coraz więcej zastosowań srebra powoduje, że zwiększa się zapotrzebowanie na ten metal, a zaraz za tym idzie wzrost jego cen. Jedynie przemysł fotograficzny zużywa mniej srebra niż kiedyś, jednak zmniejszony popyt w tym sektorze jest rekompensowany przez zwiększone zapotrzebowanie w innych. Zwłaszcza wśród producentów baterii słonecznych.

Zapotrzebowanie na srebro w przemyśle paneli słonecznych

Zapotrzebowanie na srebro w przemyśle paneli słonecznych w latach 1999-2012 (źródło)

Jeszcze w 2002 roku producenci baterii słonecznych zużywali milion uncji. W 2011 potrzebowali już 60 razy więcej! Biorąc pod uwagę, że Japonia po katastrofie nuklearnej podjęła decyzje o zastępowaniu elektrowni jądrowych ekologiczną energią odnawialną, można się spodziewać że do produkcji paneli słonecznych dla tego kraju zostanie zużyte jeszcze więcej srebra.

W jednej baterii słonecznej znajduje się 20 gram tego metalu. W samochodzie około 10 gram. W laptopie nie więcej niż dwa, a w przeciętnym telefonie co najwyżej 300 miligramów, czyli tyle co ziarnko piasku. To niewiele, ale warto przemnożyć owe ziarnko przez 500 milionów smart fonów, które produkuje się rocznie na świecie. Wówczas okazuje się, że jest to ponad 4,82 milionów uncji srebra rocznie.

To olbrzymia liczba, ale nie musi wcale oznaczać wzrostów cen tego metalu – wszak to tylko 0,5% całej światowej rocznej produkcji. Jednak najistotniejsze w srebrze jest właśnie to, że wykorzystuje się je w znikomych ilościach. Tak małych, że nie opłaca się przeprowadzać żadnego recyclingu. A więc owe 300 miligramów srebra trafia na śmietnik za każdym razem, gdy ktoś zmienia telefon. Kolejny gram znika, gdy ktoś pozbywa się laptopa. Gdy ktoś myje ręce, mikroskopijna ilość srebra trafia do kanału. To niewielkie ilości w skali świata. Jednak te kilka gramów znika bezpowrotnie, ponieważ nikt nie będzie przeszukiwał śmietników dla jednej trzeciej grama srebra wartej złotówkę. Sama rafinacja srebra z zużytego telefonu kosztowałaby znacznie więcej.

Pół grama tu, pół grama tam i w ten sposób co roku kilka procent światowych zasobów srebra zostaje pochłonięta bezpowrotnie przez śmietniki i kanały. Srebro powoli znika z powierzchni ziemi podobnie jak lasy deszczowe. Nie jest to co prawda zagrożony gatunek, ale można zauważyć trend, który kiedyś skończy się mniejszą podażą i większą ceną srebra. Każdy rzadki gatunek z czasem staje się coraz bardziej cenny, dlatego srebro także będzie drożeć.

A co się wtedy stanie? W przypadku większości przemysłów wyższe ceny oznaczają mniejszy popyt. Jeśli cena ropy rośnie, to mniej ludzi stać na to, aby zatankować do pełna. Przez to mniej ropy jest zużywana – popyt słabnie. Ale nigdy nie stanie się tak w przypadku srebra, ponieważ trudno sobie wyobrazić, aby ludzie przestali kupować komputery tylko dlatego, że cena grama srebra wzrosła z 3 złotych do 9 złotych. Jeśli będziesz chciał kupić laptopa za 3000 zł i okaże się, że kosztuje on jednak 3009 zł, to czy wyjdziesz ze sklepu z pustymi rekami? Większość ludzi nie wyjdzie, a przecież cena srebra w tym laptopie wzrosła trzykrotnie! Dlatego mało prawdopodobne jest aby wzrosty cen tego metalu znacząco wpływały na zmniejszenie popytu.

Podsumowując – srebro wykorzystuje się na coraz więcej sposobów. To oznacza zwiększający się popyt. Jakby tego było mało, ilość dostępnego srebra będzie się zmniejszać ze względu na jego nieodwracalne zużycie. To spowoduje mniejszą podaż, pomimo zwiększającego się popytu. Takie połączanie zawsze oznacza wzrost cen. I to wysoki, który zbyt szybko nie wyhamuje, ponieważ ze względu na obecnie niską cenę srebra ludziom kupującym sprzęt elektroniczny czy odzież wzrost ceny grama srebra z 1 dolara na 2 czy 3 dolary nie zrobi różnicy, choć dla inwestorów to 200-300% więcej.

poniedziałek, 10 września 2012

Nowe międzynarodowe regulacje bankowe noszące nazwę BASEL III mogą doprowadzić do poważnych wzrostów cen złota. Mimo to temat ten umknął głównym serwisom informacyjnym, nawet tym, które zajmują się tylko rynkiem metali szlachetnych.

BASEL III

Regulacje BASEL III ustanawiają prezesi banków centralnych z 27 państw, w tym między innymi Australii, USA, niektórych krajów Unii Europejskiej czy Indii. I tak się złożyło, że 18 czerwca 2012 roku USA zaproponowało, aby złoto stało się dla banków równoznaczne z gotówką.

Chodzi o aktywa najniższego ryzyka, zwane Tier 1. Każdy bank musi mieć odpowiednią ilość takich aktywów, aby zabezpieczyć się przed niewypłacalnością wobec klientów. Wiadome jest, że wszystkie banki pożyczają pieniądze z lokat różnym pożyczkobiorcom, a aktywa Tier 1 są trzymane na wypadek, gdyby klienci, których pieniądze na lokacie bank pożyczył komuś innemu, nagle zechcieli je wypłacić.

Jeśli regulacja BASEL III zostanie w takim kształcie przyjęta, to banki 27 krajów będą mogły wybierać, czy wolą trzymać jako Tier 1 gotówkę, którą zjada inflacja, czy złoto, które od tysięcy lat jest zabezpieczeniem przed wzrostem cen. Przynajmniej część swoich aktywów najmniejszego ryzyka banki ulokują w złocie. To oznacza wzrost jego cen, ponieważ przyjdzie czas, gdy kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt prywatnych banków z całego świata zechce zwiększyć swoje zasoby złota. Zwiększone zakupy oznaczają rosnące ceny złota, ale to jeszcze nie koniec.

Nowe regulacje zakładają, że aktywa Tier 1 będą musiały zostać zwiększone o dwa punkty procentowe z 4% do 6%, a więc banki będą musiały mieć na ten cel o połowę więcej gotówki lub złota niż obecnie. Mogą kupować złoto, aby zastąpić obecne 4% gotówki, ale mogą również kupować ten kruszec, aby zwiększyć aktywa o dodatkowe 2%. Nie dość, że mają możliwość zakupu złota, to jeszcze mogą kupić go całkiem sporo. Choć 6% nie wydaje się ogromną liczbą, to należy pamiętać, że jest to 6% pieniędzy wszystkich banków z 27 krajów, a to już oznacza spore zakupy, nawet jeśli tylko drobna część z tych 6% zamieni się w złoto.

Oczywiście powstaje pytanie, czy banki będą chciały używać złota. Moim zdaniem zrobią to z przyjemnością, ponieważ skoro zostaną zmuszone do zamrożenia w Tier 1 większej ilości gotówki niż obecnie, to mogą być znacznie bardziej chętne do zakupu złota, gdyż metal w długim terminie daje szansę na zyski, a gotówka zawsze traci z czasem na wartości.

Doświadczenie uczy nas, że jeśli ogromne banki w coś zainwestują, to zrobią wszystko, aby na tym zyskać, nawet gdyby miało to oznaczać manipulacje na rynku. Innymi słowy, jeśli bank JP Morgan już kupi złoto zwiększając jego cenę swoimi zakupami, to na pewno nie pozwoli sobie cokolwiek na tym stracić, a więc różnymi operacjami może windować cenę złota jeszcze wyżej, aby być na plus.

BASEL III

Pozwolę sobie w tym miejscu na spekulację, która może być ogromną bzdurą i przydałby się jakiś bankowiec, który mógłby to potwierdzić, ale wydaje mi się, że taka regulacja stwarza ogromne pole do popisu dla banków. Prosty przykład. Załóżmy, że bank X decyduje się swoje aktywa Tier1 trzymać w połowie w złocie, a w połowie w gotówce. Mija rok, a złoto zyskuje na wartości 20%, a więc aktywa Tier 1 zwiększyły się z 6% na 6,60%. To oznacza, że bankierzy mogą teraz zmniejszyć ilość swoich aktywów Tier 1, czyli albo sprzedać część swojego złota i wziąć zysk, albo uwolnić 0,60% swojej gotówki i zacząć nią obracać, aby wygenerować jeszcze większy zysk. Ta druga opcja wydaje się znacznie bardziej opłacalna, więc do sprzedaży złota raczej nie dojdzie, co może zapobiegać w przyszłości spadkom jego ceny.

Można dostrzec dwa czynniki wzrostu cen złota z powodu BASEL III. Pierwszym są zakupy złota przez banki komercyjne, a drugim spekulacje tych banków, aby na swoich zakupach nie być stratnym. Jest też trzeci czynnik. Jeśli ta regulacja zostanie przyjęta i wieść rozniesie się po świecie, to potencjalne wzrosty cen złota dzięki BASEL III zobaczą również inwestorzy, którzy także zwiększą zakupy z chęci zysku. Spirala wzrostów może się napędzać dalej.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Postanowiłem sprawdzić jakich inwestycji Polacy szukają w wyszukiwarce Google. Dzięki temu mogłem zobaczyć, jak duże jest zainteresowanie inwestycjami w złoto i srebro.

Wziąłem pod uwagę najbardziej popularne formy inwestycji, a więc papiery wartościowe (akcje, obligacje, fundusze), różnego rodzaju nieruchomości, metale szlachetne, waluty oraz wino i sztukę. Patrzyłem ile razy w skali miesiąca ludzie wpisują w wyszukiwarkę frazy typu inwestycje złoto, inwestowanie giełda itp.

Zawsze łączyłem aktywa ze słowem inwestowanie i inwestycje, ponieważ ktoś, kto wpisuje w Google po prostu złoto wcale nie musi być zainteresowany inwestowaniem, a na przykład jedynie zakupem biżuterii. Dlatego zamiast porównywać wyniki wyszukiwań dla haseł złoto i akcje porównywałem inwestowanie/inwestycje w złoto i inwestowanie/inwestycje w akcje.

Okazało się, że najczęściej Polacy szukają w internecie informacji o inwestycjach w fundusze inwestycyjne i wpisują słowa: inwestycje fundusze ponad 33.000 razy w miesiącu. To 42% wszystkich zbadanych przeze mnie wyszukiwań połączonych ze słowami inwestycje oraz inwestowanie. Następne w kolejce pod względem zainteresowania są inwestycje mieszkania wpisywane ponad 12.000 razy miesięcznie, a na trzecim miejscu inwestycje / inwestowanie w złoto (11.000 razy/miesiąc).

To oznacza, że złoto jest w pierwszej trójce najbardziej gorących inwestycji w Polsce. Czy oznacza, to również bańkę na złocie? Biorąc pod uwagę jak często ten temat pojawia się w mediach i reklamach, można tak przypuszczać, jednak moim zdaniem póki kryzys zadłużenia państw europejskich i USA nie zostanie zażegnany, to złoto będzie się miało całkiem dobrze jako bezpieczna przystań. Poza tym moje obserwacje Google wskazywałyby raczej, że w większej bańce są papiery wartościowe i nieruchomości niż złoto. A już na pewno nie ma żadnej bańki na srebrze.

 

hasło wpisywane w google liczba miesięcznych wyszukiwań globalnie procent wszystkich wyszukiwań z tabeli (zaokrąglony do liczb całkowitych)
Inwestycje / inwestowanie fundusze 33100 42%
Inwestycje / inwestowanie mieszkania 12100 15%
Inwestycje / inwestowanie złoto 11000 14%
Inwestycje / inwestowanie giełda 9000 11%
Inwestycje / inwestowanie nieruchomości 7300 9%
Inwestycje / inwestowanie wino 2400 3%
Inwestycje / inwestowanie akcje 1760 2%
Inwestycje / inwestowanie srebro 1000 1%
Inwestycje / inwestowanie waluty 800 1%
Inwestycje / inwestowanie apartamenty 480 1%
Inwestycje / inwestowanie obligacje 0 0%
Inwestycje / inwestowanie ziemia 0 0%
Inwestycje / inwestowanie sztuka 0 0%
Inwestycje / inwestowanie obrazy 0 0%
suma 78940 100%

Miesięczne wyszukiwania różnych inwestycji w wyszukiwarce Google.

Srebro znalazło się według moich wyliczeń na 8. miejscu. Inwestycje w ten metal są wyszukiwane tysiąc razy w miesiącu, a więc 11 razy rzadziej niż w złoto. Za srebrem w tym zestawieniu są między innymi inwestycje w ziemię oraz w obrazy i sztukę, czyli raczej niszowe pomysły na ulokowanie pieniędzy. Z drugiej strony może to wskazywać na to, że takie dobra jak srebro, ziemia czy sztuka są najbardziej niekochanymi inwestycjami przez Polaków, a więc obecnie najbardziej niedowartościowanymi aktywami mogącymi przynieść w długim terminie spore zyski.

Jeśli połączyć poszczególne inwestycje w klasy, a więc na przykład zsumować wyszukiwania dla giełdy, akcji, obligacji czy funduszy, to okazuje się, że tymi papierami wartościowymi zainteresowała się ponad połowa osób szukających konkretnych inwestycji w Google (56%), a wszelkimi nieruchomościami 25%. Metale szlachetne, czyli złoto i srebro razem interesują około 15% szukających inwestycji.

Wyszukiwania w Google różnych klas inwestycji

Wyszukiwania w Google różnych klas inwestycji

Szkoda, że niezbyt miarodajne w takim badaniu jest wyszukiwanie samodzielnych haseł, jak złoto zamiast inwestycje złoto. Gdybym przeprowadził takie badanie, to okazałoby się, że haseł giełda, akcje i fundusze wyszukuje się 2,32 miliona razy w miesiącu, a fraz złoto i srebro 0,97 miliona. Oczywiście od tej liczby należałoby odjąć wszystkich, którzy szukali srebra dla babci, złotej obrączki na ślub i setki tysięcy podobnych przypadków.

Zupełnie pominąłem w moim badaniu lokaty bankowe, ponieważ nie uważam tego za inwestycję. Podobnie myśli większość ludzi, ponieważ zero osób wpisuje w Google frazy inwestycje w lokaty. Niemniej jednak warto wspomnieć, że same hasła lokaty i konta oszczędnościowe są wyszukiwane 0,5 miliona razy miesięcznie.

Pominąłem także wszelkie mało popularne inwestycje, jak monety kolekcjonerskie, zabytkowe auta, konkretne przedsiębiorstwa etc. Długo zastanawiałem się też, czy ująć w moim badaniu surowce. Ale zrezygnowałem, ponieważ musiałbym badać każdy surowiec z osobna, tak jak badałem złoto lub srebro. Jednak dla zachowania staranności nadmienię, że hasła inwestowanie / inwestycje surowce wyszukuje się tylko 480 razy w miesiącu, natomiast samo słowo surowce 110 tys. razy.

W jednym z kolejnych wpisów na podstawie wyszukiwarki Google opiszę zainteresowanie złotem i srebrem w krajach anglojęzycznych.

 
1 , 2





Buy gold online - quickly, safely and at low prices

Przedstawione na tej stronie treści mają wyłącznie charakter edukacyjny i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych. Nie prowadzę tej strony, aby nakłaniać do inwestycji, lecz aby wyjaśnić powody, dla których złoto i srebro osiągną wysokie ceny. Moja teza brzmi: do 2020 roku (być może szybciej) złoto osiągnie cenę 5000 $, a srebro 400 $ za uncję.






................. reklama .................




..............................................




...............po reklamie ...............

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...